Eksperci o perfumach - Perfumy Nicole i wody toaletowe Nicole (strona producenta)

Przejdź do treści

Menu główne:

Eksperci o perfumach

Perfumy „nosimy” na skórze, a więc dokładnie tam gdzie nasze ciało styka się z otaczającym światem. Zapach, więc przenika do naszego wnętrza, ale także działa na nasz zewnętrzny świat. Zapach postrzegamy świadomie lub nieświadomie. Z pewnością mamy świadomość, że się uperfumowaliśmy. Nawet, jeśli sami ich nie czujemy, co jest możliwe nawet chwilę po uperfumowaniu się, to jednak one działają – i to przez dłuższy czas. Ich zapach oddziałuje na nasz nastrój, naszą pewność siebie, wpływa na radość, jaką czerpiemy z własnego ciała i z życia. Każda zmiana, jakiej dokonujemy na powierzchni skóry, jest dwukierunkowa. Dotyczy to także naszego ubrania i makijażu. Z tego powodu zapach, moda i makijaż mają ze sobą wiele wspólnego. Jednak zapach zlewa się z ciałem i odczuciami osoby perfumującej się – oddziałując na konkretne zmysły bardziej niż czyni to moda. Chemia naszego ciała wpływa na naniesioną woń i sprawia, iż staje się ona nasza osobistą cechą. Sama Coco Chanel powiedziała „Perfumy to niewidoczny, ale niezapomniany i niedościgniony dodatek. Są zapowiedzią przybycia kobiety, pobrzmiewają jeszcze, gdy ona już odeszła”.

Porad ekspertów dotyczących „noszenia zapachu” i sposobu wybierania jest wiele. Oto kilka kluczowych:

  • Wcześnie rano zmysł powonienie nie jest jeszcze dostatecznie rozbudzony, potrzeba mu kilku godzin, aby odbierane zapachy we właściwy sposób były interpretowane przez mózg. Dlatego perfumy wąchajmy od godz. 10.00.

  • Tzn. ciężkie, zmysłowe, pudrowe zapachy najlepiej wybierać w miesiącach chłodniejszych. Lekkie, świeże, cytrusowe i kwiatowe najlepsze będą na cieplejsze dni.

  • Perfumować najlepiej jest swoje ciało. Wąchanie buteleczek, papierków nasyconych zapachem lub, co gorsza oceniać dany zapach na kimś, mija się z celem. Najlepiej spryskać perfumami nadgarstek, zgięcie łokciowe. Przejść się, ponownie powąchać i dopiero ocenić zapach.

  • Często pierwsze wciągnięcie zapachu, przypomina nam raczej wąchanie alkoholu. Ale alkohol szybko się ulatnia i pozostaje kompozycja zapachowa, która też ewaluuje i odpowiednią nutę osiąga dopiero, gdy się „rozwinie” na ciele. Ponadto parujący alkohol znieczula zmysł powonienia i zmienia go.

  • Zmysł powonienie przeciętnego człowieka rozróżnia i zapamiętuje najwyżej 4 zapachy po kolei, dalszych nie jest w stanie prawidłowo ocenić. Niektóre perfumerie proponują do powąchania ziarenka kawy w celu „zresetowania” pamięci poprzednich zapachów.

Naturalną konsekwencją pewnych cech naszego powonienia jest to, że po pewnym czasie nie czujemy już prawie wcale swoich perfum. Zmysł powonienia jest zmysłem, tzw „łowieckim” i „ostrzegającym”. Dzięki niemu reagujemy na zmiany w swoim otoczeniu, nawet, jeśli ich nie słyszymy i nie widzimy.

Dlatego gdy otaczają nas w sposób ciągły przestajemy na nie reagować. Często właśnie wtedy zaczynamy perfumować się coraz więcej i więcej, gdyż wydaje nam się, że zapach jest coraz słabszy, że się utlenił. A jest to tylko nasze złudzenie. Złudzeń nie maja natomiast osoby z nami przebywające, dla, których wtedy często po prostu pachniemy za mocno. To sygnał, że należy perfumy zmienić. Jednak w przyszłości możemy znowu do nich wrócić.

Jacques Polge, główny kreator firmy Chanel, powiedział ”Suknia zdobi to, co jest na zewnątrz, perfumy są wewnętrznym wymiarem kobiecości”
.

Mówienie o perfumach jest bardzo trudne, możemy jedynie opisywać uczucia, jakie nam towarzyszą w momencie odczuwania zapachu.
Jeśli chcemy wejść do cudownego świata zapachów, nie ograniczajmy naszych prób do momentów, kiedy zamierzamy kupić nowe perfumy. Testowanie zapachów powinno stać się nawykiem, gdy tylko nadarzy się okazja. Podczas zakupów w hipermarkecie, dajmy sobie, „psiknąć” na przegub ręki lub zgięcie łokciowe dwie
czy trzy nowe wonie, których jeszcze nie znamy. Kupmy małą buteleczkę perfum (np. 9ml) to kilka „psiknięć”, które może przekonają nas do tego zapachu. Tylko próbka perfum na skórze jest w stanie dać odpowiedź czy to NASZE perfumy. Dajmy zapachowi zaistnieć na naszej skórze, zaczekajmy aż się rozwinie. Podczas takich prób z pewnością natkniemy się na zapachy, które się nam nie spodobają. Ale tylko próby w rezultacie mogą skończyć się znalezieniem „naszego zapachu” NASZ styl, NASZE oczekiwania i NASZ gust – tylko my znamy doskonale.

Perfumy to muzyka ciała i tak jak muzyka mogą być siłą leczącą i dodatnio wpływać na nastrój człowieka.

Cytaty z książki „Perfumy, marzenie we flakonie” J. Stephan Jellinek

Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego